English version: Another video in polish, sorry guys. I'll try to find a way to make it work for you too:)
wtorek, 27 lipca 2010
Photos
Dzisiejszy odcinek jest poświęcony fotografii, chociaż chyba bardziej pasuje to określenie "zdjęciom na bloga". Moim zdaniem do zrobienia przyzwoitych zdjęć naprawdę nie trzeba wiele...Ja ze swoich jestem całkiem zadowolona, a używamy niedrogiej amatorskiej lustrzanki i obecnie starego obiektywu za 50 zł:) Widziałam też na różnych blogach wiele postów mogących spokojnie konkurować z profesjonalnymi sesjami. Popatrzcie tylko na te zdjęcia Alix i Pandory w wesołym miasteczku, są niesamowite! Bardzo lubię też słoneczne sesje Rumi i jedyne w swoim rodzaju zdjęcia Shini. No i miejskie sesje Karen z Nowym Jorkiem w tle...Właściwie to mogłabym tak wymieniać i wymieniać...A jakie są Wasze typy jeżeli chodzi o blogowe sesje? Mam nadzieje że odkryję dzięki nim jakieś nowe inspirujące blogi:)
English version: Another video in polish, sorry guys. I'll try to find a way to make it work for you too:)
English version: Another video in polish, sorry guys. I'll try to find a way to make it work for you too:)
czwartek, 22 lipca 2010
Keep on walking, don't look back
Dzisiaj piszę z Augsburga, gdzie leniuchuję u babci. Czytam książki, chodzę na basen i piję spetzi:) Akurat są moje urodziny, więc postem urodzinowym będzie mała relacja z Ljubljany.
Zanim tam dotarłyśmy, pojeździłyśmy trochę po Słowenii. Byłyśmy m.in nad położonym w górach jeziorem Bled i w ogromnej, niesamowitej jaskini Postojna, w której niestety nie można było robić zdjęć.
Sama Ljubljana jest dość dziwnym miastem. Ma piękną, mała starówkę w centrum i wielkie, brzydkie blokowiska dookoła.
English version: It's my birthsday today! I'm blogging from Augsburg in Germany, where I'm visiting my Grandma and I'll show what we've seen in Ljubljana last week. Before we got there, we visited some other places in Slovenia, like the Bled lake ot amazing cave Postojna. Ljubljana is a strange capitol- it's so small you can get by foot almost everywhere.


Przed wyjazdem czytałam trochę o mieście i znalazłam gdzieś informację, że co niedzielę odbywa się pchli targ, na którym można kupić antyki, biżuterię itd. Postanowiłyśmy dopytać recepcjonistkę, która powiedziała że targ owszem jest, ale zaczyna się o 6 rano i najlepiej być tam wcześnie. Zebrałyśmy więc całe nasze pokłady silnej woli i dotarłyśmy tam tuż pod 6...tylko po to, aby zastać wyłącznie pana polewającego ulice, który powiedział nam, że targ zaczyna się o 8. Spędziłyśmy więc dwie godziny przysypiając na murku nad rzeką, ale jak się potem okazało, warto było czekać.
English version: On Sunday we visited a flea market by the river. There was a lot of strange things, but also some really cool stuff.





W nocy trafiłyśmy do jednego z dziwniejszych miejsc w jakich w życiu byłam. Do dzisiaj nie wiemy co to właściwie było...mimo tego że trochę się bałyśmy że nie wyjdziemy z tej dzielnicy w jednym kawałku, całkiem nam się podobało:)
English version: Later on we ended up in the most creepy place I've ever been to.





Zanim tam dotarłyśmy, pojeździłyśmy trochę po Słowenii. Byłyśmy m.in nad położonym w górach jeziorem Bled i w ogromnej, niesamowitej jaskini Postojna, w której niestety nie można było robić zdjęć.
Sama Ljubljana jest dość dziwnym miastem. Ma piękną, mała starówkę w centrum i wielkie, brzydkie blokowiska dookoła.
English version: It's my birthsday today! I'm blogging from Augsburg in Germany, where I'm visiting my Grandma and I'll show what we've seen in Ljubljana last week. Before we got there, we visited some other places in Slovenia, like the Bled lake ot amazing cave Postojna. Ljubljana is a strange capitol- it's so small you can get by foot almost everywhere.


Przed wyjazdem czytałam trochę o mieście i znalazłam gdzieś informację, że co niedzielę odbywa się pchli targ, na którym można kupić antyki, biżuterię itd. Postanowiłyśmy dopytać recepcjonistkę, która powiedziała że targ owszem jest, ale zaczyna się o 6 rano i najlepiej być tam wcześnie. Zebrałyśmy więc całe nasze pokłady silnej woli i dotarłyśmy tam tuż pod 6...tylko po to, aby zastać wyłącznie pana polewającego ulice, który powiedział nam, że targ zaczyna się o 8. Spędziłyśmy więc dwie godziny przysypiając na murku nad rzeką, ale jak się potem okazało, warto było czekać.
English version: On Sunday we visited a flea market by the river. There was a lot of strange things, but also some really cool stuff.





W nocy trafiłyśmy do jednego z dziwniejszych miejsc w jakich w życiu byłam. Do dzisiaj nie wiemy co to właściwie było...mimo tego że trochę się bałyśmy że nie wyjdziemy z tej dzielnicy w jednym kawałku, całkiem nam się podobało:)
English version: Later on we ended up in the most creepy place I've ever been to.



Ku naszemu zaskoczeniu (i radości oczywiście:)) odkryłyśmy że w Ljubljanie jest Topshop. Też dosyć dziwny, bo nie dość że daleko na przedmieściach, to jeszcze nie jest osobnym sklepem, a jedynie wydzieloną częścią dużego sklepu z różnymi markami- coś jak Peek&Cloppenburg. W ramach prezentu urodzinowego kupiłam sobie czarne zamszowe koturny.
English version: My new suede wedges- a birthsday gift that I've bought myself in Topshop in Ljubljana.
English version: My new suede wedges- a birthsday gift that I've bought myself in Topshop in Ljubljana.


poniedziałek, 19 lipca 2010
I have dreams of orca whales
Potraktujecie dzisiejszy post jako wtorkowy- ukazuje się wyjątkowo w poniedziałek, bo nie wiem czy jutro będę miała dostęp do Internetu. Głównym bohaterem jest moja nowa beżowa marynarka. Nie mam pojęcia jak wcześniej dawałam sobie bez niej radę, teraz jest moim ulubionym okryciem wierzchnim i noszę ją do wszystkiego, jeżeli tylko pogoda mi na to pozwala. Właśnie ją na siebie wkładam i pędzę na lotnisko, bo za kilka godzin lecę do Monachium:)
English version: I'm wearing my new nude blazer- I've bought it two weeks ago and since then I wear it as often as possible. Usually in the evenings, cause it's too hot for anything warmer than t-shirt during the day. I'm flying to Munich today, so have a nice week and see you soon!
English version: I'm wearing my new nude blazer- I've bought it two weeks ago and since then I wear it as often as possible. Usually in the evenings, cause it's too hot for anything warmer than t-shirt during the day. I'm flying to Munich today, so have a nice week and see you soon!






blazer, hat-H&M
jumpsuit- bought in Thailand
shoes- Tally Weijl
bag- Mulholland Drive
No i kolejny, jedenasty już odcinek podcastu. Tym razem nie o kupowaniu, ale o pozbywaniu się ciuchów. Jeżeli macie jakieś swoje sposoby, dajcie znać!
czwartek, 15 lipca 2010
Calling you
Uwaga, dzisiaj dłuuugi post! Relacja z mojego pobytu w Wiedniu- przyjechałam tu do mojej przyjaciółki, która jest tutaj na Erasmusie. Ania spędzała pierwszą część dnia na praktykach, więc sporo chodziłam sama. Na początku pojechałam do centrum, zaliczając przy okazji mały window shopping.




Ale ponieważ byłam już w Wiedniu kilka razy, darowałam sobie zabytki i skupiłam się na odkrywaniu mniej znanych miejsc. Jednym z nich jest Babette's- sklep z książkami kucharskimi, gdzie można także spróbować potraw przygotowywanych przez właścicielkę.




Ale ponieważ byłam już w Wiedniu kilka razy, darowałam sobie zabytki i skupiłam się na odkrywaniu mniej znanych miejsc. Jednym z nich jest Babette's- sklep z książkami kucharskimi, gdzie można także spróbować potraw przygotowywanych przez właścicielkę.

Świetnym miejscem jest też Centimeter- restauracja w której za jedzenie płaci się od centymetra.

Odwiedziłam też Bobby's, sklep z amerykańskim i angielskim jedzeniem. Chciałam kupić moją ulubioną czekoladę Cadbury, ale było tak gorąco, że wybrałam waniliową Colę. Rozczarowała mnie- prawie nie czułam różnicy w smaku.

Kupiłam przewodnik po nietypowych miejscach (głównie różnego rodzaju sklepach) i starałam się je po kolei odwiedzać. Na niektóre zabrakło mi czasu, ale sporą część zobaczyłam.

Niektóre z nich były dziwne...

...ale większość była naprawdę fajna. Znalazłam nawet mały sklep z ubraniami skandynawskich marek. Przymierzyłam kilka par dżinsów Cheap Monday, ale wszystkie były jakieś sztywne i niewygodne.




Wczoraj miałyśmy okazję obejrzeć Wiedeń z wysokości piątego piętra. Mój kuzyn, który studiuje tu medycynę, zaprosił nas na świetne wrapsy, w takiej właśnie niecodziennej lokalizacji. Jedynym minusem była wątła, trzęsąca się drabinka po której musieliśmy wejść, a co gorsza także zejść.

Odwiedziłam też Bobby's, sklep z amerykańskim i angielskim jedzeniem. Chciałam kupić moją ulubioną czekoladę Cadbury, ale było tak gorąco, że wybrałam waniliową Colę. Rozczarowała mnie- prawie nie czułam różnicy w smaku.

Kupiłam przewodnik po nietypowych miejscach (głównie różnego rodzaju sklepach) i starałam się je po kolei odwiedzać. Na niektóre zabrakło mi czasu, ale sporą część zobaczyłam.

Niektóre z nich były dziwne...

...ale większość była naprawdę fajna. Znalazłam nawet mały sklep z ubraniami skandynawskich marek. Przymierzyłam kilka par dżinsów Cheap Monday, ale wszystkie były jakieś sztywne i niewygodne.




Wczoraj miałyśmy okazję obejrzeć Wiedeń z wysokości piątego piętra. Mój kuzyn, który studiuje tu medycynę, zaprosił nas na świetne wrapsy, w takiej właśnie niecodziennej lokalizacji. Jedynym minusem była wątła, trzęsąca się drabinka po której musieliśmy wejść, a co gorsza także zejść.



Oprócz tego byłyśmy też w kinie pod otwartym niebem, pływałyśmy w Dunaju i robiłyśmy dużo innych rzeczy, których nie mam teraz czasu opisać, bo jutro z samego rana ruszamy do kolejnych miast- Grazu i Ljubljany.
English version: Some picks from my trip to Vienna. Unfortunately I've got no time for translation-tomorrow morning we're going to Ljubljana. Have a great weekend!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
