
pumpy- mój projekt, buty- galeria centrum, t-shirt- second hand,
pasek- hilfiger denim, chusta- h&m, torebka- second hand
Pumpy- luźne, wygodne spodnie, ściągane na dole. Inpirowane Dalekim Wschodem (harem pants) oraz spodniami angielskich graczy w polo z początków XXw (np. takimi). Zwróciły moją uwagę juz zeszłego lata- zaczynały pojawiać sie po pierwsze w kolekcjach projektantów, po drugie na zagranicznych blogach streetfashionowych. W tym sezonie przeżywają swój renesans- lansowane na wybiegach, powoli zaczynaja przyjmowac się na ulicy. Z dużym naciskiem na powoli, jezeli chodzi o Polskę.
Występują w wielu rożnych odmianach- generalnie można wyodrębnić dwa podstawowe rodzaje- sportowe i eleganckie. Sportowe zazwyczaj wykonane są z bawełny, rozpowszechnione wśród tancerzy ze względu na wygodę, ale świetnie wygladające też na codzień. Zazwyczaj są długości 3/4 lub tuz za kolano.
W wersji eleganckiej materiały są bardziej zróżnicowane, w zależnosci od efektu jaki chciał osiągnąć projektant- od miękkich, "lejących się", po bardziej sztywne. Nadają się niemal na wszystkie okazje- zestawione z koszulą i kardiganem do pracy, z t-shirtem i marynarką na bieganie po sklepach, z topem na imprezę.
Ja postanowiłam trzymac się zasady "luźny dół, wąska góra", chociaż nie jest to konieczne- wszystko zależy od rodzaju i szerokości spodni (napisałam spodni, bo miałam problem z odmianą- pumpów strasznie dziwnie brzmi:]) oraz naszej kreatywności. Do szarych pumpów (to słowo mnie jednak nie ominie) założylam prosty biały t-shirt oraz moją ulubioną chustę w drobne kwiatki. Zastanawiałam się nad balerinami, ale ostatecznie wybrałam buty na obcasie w "meskim" stylu- tzw. oxfords. Do tego tylko brązowy pasek (bardzo lubie połączenie szarości, brązu i bieli) i kopertówka z imitacji skóry aligatora. Zestaw jest prosty i bardzo wygodny, a przy tym stanowi alternatywę dla klasycznego połączenia t-shirt+rurki.