Tym razem w roli głównej moja ukochana panterka. To wzór, z którym trzeba bardzo uważać, ponieważ z samej swej natury jest dość kiczowaty. Łatwo o zbyt oczywisty, tandetny, a nawet wulgarny efekt. Zwłaszcza w przypadku topów lub sukienek. Nie zmienia to faktu, że na szczycie mojej toplisty zakupowej od bardzo dawna widnieje sukienka i krótki płaszczyk w panterę:)
Zwykle nie podobają mi się spodnie we wzorki, nie lubię nawet kolorowych rurek, ale te jedne jedyne mnie urzekły, musiałam je miec:) W dodatku były niedrogie, kupiłam je w dziale dzięcięcym H&M- oto zaleta niskiego wzrostu. Zresztą i tak musiałam je skracać, bo ciągnęły mi się po ziemi, a ja najbardziej lubię rurki długości do kostek. Zestawiłam je z czarnym swetrem z wielkimi rękawami, ultrawygodnymi wiązanymi butami i brązową kuferkową torebką, którą pewnego pięknego dnia znalazłam w szafie Babci.PS. Agathe ma świnkę Molvina, ja mam grubego kota Pulpa (dostałam go na 18 urodziny od mojego Guźca)

pants- H&M Young
shoes- Galeria Centrum
sweater- Limon
blouse- Terranova
necklace- Stradivarius
bag- from my Grandma's wardrobe
orange cat- Pulpet , from my bf
I zbliżenie. Materiał w tle to fragment cudownej sukienki w kwiatki,
którą moja koleżanka znalazła w second handzie.