November 27, 2008

Snowflake.

Właściwie to dzisiaj miało być o mojej białej koszuli, ale Harel wyczerpała temat i napisała (oraz pokazała) chyba wszystko, co o białych koszulach powinno się napisać. Że najlepsze są z grubej, gęstej bawełny, że śnieżnobiałe i że przede wszystkim dobrze skrojone. Mnie trafiła się ostatnio prawdziwa gratka- znalazłam second handzie koszulę Yves Saint Laurent. Nie szkodzi że jest za duża, właściwie wolę taką niż dopasowaną, bo i tak dobrze się układa, nie odstaje, nie marszczy się, no po prostu czuje się igłę mistrza:)
Skoro więc nie o koszuli, to o futrze (sztucznym). Dość długo zwlekałam z jego kupnem, bo wydawało mi się, że nadaje się raczej na specjalne okazje, a nie do biegania na codzień. Na szczęście w końcu się zdecydowałam, bo okazało się że pasuje niemal do wszystkiego co mam w szafie. Teraz stało się moim ulubionym okryciem- najbardziej lubię je w prostych zestawach, które zmienia w nieco bardziej nonszalanckie.

English version: Last week I've found this vintage Yves Saint Laurent shirt in a second hand store in Cracow. It's too big for me, but that's why I love it. It's so cosy! My faux fur jacket comes from H&M. I'd been thinking about it for quite long time and when I've finally bought it, this soft, warm fur immediately becomes my favourite overcoat. I'm going to wear it as long as I'll be able to (sometimes winter in Poland is extremaly cold).





shirt- YSL vintage
leggins- Cubus
shoes- Primark
faux fur jacket- H&M

photos by Gawełek

November 23, 2008

Follow the white rabbit!

Oto druga część zdjęć zrobionych przez Aife i Villka. Przez dół, do którego omal wszystkie nie powpadałyśmy, sesja skojarzyła się nam z Alicją z Krainy Czarów i norą Białego Królika. Let's follow the white rabbit!

English version: That's the second part of photos taken by Aife and Villk. Don't you think I look like Alice in Wonderland a little bit? Let's follow the white rabbit!





November 15, 2008

Gold buttoned.

W jednej kwestii nic się nie zmieniło- inspiruje mnie wciąż ta sama kolekcja. Interpretuję ją po swojemu chyba na wszystkie możliwe sposoby, a futrzaka eksploatuję do granic przyzwoitości- najchętniej nosiłabym go codziennie. Marzy mi się jeszcze czarna torba z frędzlami, trochę bardziej elegancka niż moja zamszopodobna. No i po raz kolejny odczuwam zalety mieszkania z trzema koleżankami- chustę w drapieżne tygrysy (nie widać ich na zdjęciu, musicie uwierzyć mi na słowo, że tam są) moja współlokatorka dostała od mamy kolegi, a ja ją sobie raz po raz pożyczam. Mieszkaniowy handel wymienny kwitnie!

English version: I'm still inspired by this collection. I'd like to wear my furry vest almost everyday:) I also dream about black fringe bag, a little bit more elegant than my suede one. Scarf with tigers belongs to my flatmate- she got it from her friend's mum- our housing barter is flourishing:)







skirt- Terranova
t-shirt- Cubus
vest- Pimkie
shoes- Bronx

photos by Guziec

November 12, 2008

What a meeting!

W ostatnią sobotę w Krakowie miało miejsce dziejowe wydarzenie: sporej części polskich szafiarek udało się w końcu spotkać. Było bardzo miło i jednocześnie strasznie śmiesznie: Ryfka szyjąca rajstopy "na żywca", Morven zmieniająca butki i atakujący niektóre z nas pan rycerz. Szczególny podziw wzbudziły we mnie Sandra i Cudak, które przyjechały aż z Gdańska! A Aife i Villkowi należą się ogromne podziękowania i wielkie buziaki za rewelacyjne zdjęcia i poświęcony czas. No to wielgachny buziak:*

English version: Last Saturday a big part of polish fashion bloggers met in Cracow. It was a really nice day- we took some pictures and than we spent time in a cafe, chating and eating:) I want to thank Aife and Villk for amazing photos and for spending time on taking them! Big big kiss:*






Lista obecności:
Aife
Alice
Charlize
Cudak
Cynamonka
Joanna
Magia + młoda nadzieja męskiego szafiarstwa
Morven
Ryfka vel Sztywniara
Sandra z Kociej Szafy
Villk
no i ja:)


November 9, 2008

Changes?

Oto kolejna spódniczka z serii "pimp my coś-z-second-handu". Tym razem powstała z dziecięcej sukienki, która sama w sobie była śliczna, lecz zmieszczenie się w ciuszek na 134cm znacznie przekracza moje możliwości. Dlatego rozprułam ją na dwie części, zaczęłam wszywać gumkę, ale po 5 minutach oraz konsultacji z mamą zrezygowałam i pobiegłam do krawcowej. Dżinsowa kurtka to efekt fascynacji tymi strojami Agyness Deyn. Całość bardzo przypomina mi zestawy z londyńskich ulic, które dane było mi w te wakacje podziwiać. Problem w tym, że ostatnio potwornie mi się ten styl znudził. Przestały mi się podobać dodatki w stylu retro, wyszukane na pchlich targach torebki vintage, mam dosyć słodkich sukieneczek, kokardek, falbanek. To wszystko wydaje mi się teraz oklepane, powtarzalne, a przede wszystkim takie "efekciarskie". Nie chodzi mi tutaj jedynie o styl retro, po prostu nie mogę patrzeć na większość swoich ubrań. Nie wiem skąd we mnie taka nagła zmiana, zastanawiam się, czy mi to minie, czy zostanie na dłużej. Inspiruje mnie teraz taki "awangardowy minimalizm" (pojęcie dość niezgrabne, użyłam go z braku lepszego). Bardziej Sartorialist, Garance Dore i Altamira NYC, niż ReyjavikLooks i Hel-Looks. Kobiece fasony, gra formą, lepiej mniej niż więcej. Nie wiem jak jeszcze mogłabym to lepiej opisać, nie potrafię tego dokładnie zdefiniować. W każdym razie szykuje się wiele zmian w mojej szafie i równie wiele aukcji do wystawienia na allegro.

English version: I made this skirt from an old dress for little girls. Denim jacket comes out from my fascination by these Agyness Deyn looks. It looks ok, but I'm extremaly bored of whole this vintage/retro/london/scandinavian style, that I feel like throwing out big part of my clothes. Now I'm inspired by more feminine and minimalistic style, something like from The Sartorialist, Garance Dore or Altamira NYC. I'm not sure how long it will last, but undoubtedly there are coming big changes in my wardrobe.









skirt-DIY
denim jacket- second hand
t-shirt- Cubus
belt, scarf- H&M
shoes, bag- second hand

photos by Guziec

November 7, 2008

We are ready for the winter!

Teraz żadne mrozy nam nie straszne!No dobra, mnie może nie tak do końca, bo wciąż nie mam płaszcza, ale mojej pięknej współlokatorce Oldze na pewno. Co więcej, oprócz płaszcza ma też fantastyczną rosyjską urodę, która idealnie komponuje się z tak modnym w tym sezonie stylem inspirowanym carską (a jakże) Rosją- wystarczy rzucić okiem na kolekcje Gucci czy Anny Sui. Mnie pozostaje tylko otulić się wielkim szalem i z zazdrością spoglądać na jej futrzaną czapę.

English version: Now we are ready for even coldest winter. Ok, I'm actually almost ready- still don't have any warm coat. But my beautiful flatmate Olga not only has a coat, but also is very russian-looking. That's why she looks perfect in clothes inspired by tzarist Russia, just like these from Gucci and Anna Sui's collections. I'm jealous, but all I can do is looking longingly on her fur cap.





photos by Guziec & me

November 4, 2008

It's not that easy being blogger...

Niewtajemniczeni pewnie myślą sobie, że prowadzenie bloga szafowego to bułka z masłem. Lekkie, łatwe i przyjemne, hop wskakujemy w ciuszki, pstrykamy kilka fotek i gotowe. Rzeczywistość jest o wiele bardziej brutalna. Po pierwsze, do miejsca, w którym znajduje się to właśnie jedyne, wymarzone otoczenie do zdjęć, często trzeba dojechać. Po drugie, w moim przypadku zrobienie nawet kilkunastu, ba! kilkudziesięciu zdjęć jest często niewystarczające (a to ze względu na idiotyczne miny i pozy- jestem w tym specjalistką). Często pojawiają się też nieprzewidziane trudności, zawsze znajdzie się jednak sposób, by je pokonać. Ponadto mój główny fotograf nie jest bezinteresowny. Mamy z Guźcem prosty układ- jedna sesja=jeden powiększony zestaw z Big Mac'iem. To wszystko jest do zniesienia, ale jak tu pracować w TAKICH WARUNKACH!?!

English version: People think that running a personal style blog is a piece of cake. You just choose some clothes, take two or three pictures and it's done. But it's NOT! Usually you have to reach the place where you want to take photos. Than you have to take lot of pictures (I always look blank). Sometimes there are troubles, but it's easy to manage them. My main photographer (my boyfriend) is also not disinterested. Our contract is simple- one session=one Big Mac menu. I can bare all that things, but how can I work in SUCH CONDITIONS!?!






dress- Portobello Road Market
shoes- Primark
hat- H&M
bag- flea market

photos by Michał

November 1, 2008

Tell me about it, stud.

Ostatnio spotkała mnie bardzo przyjemna niespodzianka: Aife i Villk, których świetne zdjęcia dane mi dotąd było podziwiać jedynie w Internecie, zaprosiły mnie do udziału w pewnym projekcie. Szczegółów nie zdradzę, powiem tylko że sprawy potoczyły się bardzo szybko i owocem czwartkowego popołudnia są m.in. te zdjęcia. Świetnie mi się z dziewczynami hasało po chaszczach i przeskakiwało królicze nory, będę tą sesję naprawdę miło wspominać. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Englisg version: Last Thursday two great polish photographers, Aife and Villk, invited me into a photo session. You can see effects below. It was a really nice afternoon- hugs and kisses for you girls!







latex leggins- Cubus
leather jacket- House
belt- H&M

photos by Aife & Villk