Leo Lazzi- ta nazwa absolutnie nic mi nie mówiła, dopóki nie przeczytałam tego posta u niezastąpionej Harel. Wiedziona szafiarską ciekawością wybrałam się do ich outletu na Szpitalnej zaraz następnego dnia i wyszłam po pierwsze zachwycona jakością materiałów, po drugie z bladoróżową sukienką. W następny weekend zawiozłam ją do domu i opowiedziałam mamie sensacyjną historię o nowej fantastycznej polskiej firmie, szyjącej doskonałe jakościowo i świetnie skrojone ubrania, które zostawiają pod tym względem daleko w tyle wszystkie Zary, Cubusy i H&My. Co więcej, nawet ubrania wiszące w outlecie są bardzo na czasie- pudrowy róż króluje tej wiosny na wybiegach wielu projektantów (np. Givenchy). Aż strach pomyśleć jak to jest z aktualną kolekcją! Wracając jednak do sprawy, moje zdziwienie było ogromne, gdy mama odpowiedziała: "Ale Asiu, ja tam kupowałam kostiumy już kilka lat temu!". A ja miałam się za osobę zorientowaną w odzieżowej branży...
PS. Zapomniałam napisać, że sukienka ma z tyłu rząd okrągłych guzików.
English version: My new pale pink dress comes from Leo Lazzi- great polish brand, which I've just discovered thanks to Harel. Their clothes have not only perfect quality but they also look like straight from designers s/s 2009 catwalks. You have to visit their shop when you'll come to Poland!
PS. Zapomniałam napisać, że sukienka ma z tyłu rząd okrągłych guzików.
English version: My new pale pink dress comes from Leo Lazzi- great polish brand, which I've just discovered thanks to Harel. Their clothes have not only perfect quality but they also look like straight from designers s/s 2009 catwalks. You have to visit their shop when you'll come to Poland!





dress-Leo Lazzi
bag-Zara
shoes-Zara
photos by Ruda
bag-Zara
shoes-Zara
photos by Ruda








