Zawsze lubiłam cekiny, ale po obejrzeniu wiosennego pokazu Sonii Rykiel stwierdziłam, że jeżeli w mojej garderobie nie znajdzie się szybko coś cekinowego, to wpadnę w modową depresję. Poszukiwania zaczęłam po linii najmiejszego oporu- od Zary, H&M, Mango, Cubusa. I jak to zwykle bywa nic tam nie znalazłam (pomijając moja sylwestrową kreację, w której w końcu nie wystąpiłam, ale o tym innym razem). Second handy też mnie tym razem zawiodły. W końcu, zniechęcona, zahaczyłam jeszcze o nasze rodzime Reserved i... na przecenie kupiłam tę oto mikrosukienkę i czarne wdzianko z kolekcji Gosi Baczyńskiej. Do jej "La Carrousel" jakoś nie mogłam się przekonać, ale przy drugim podejściu bardzo mi się spodobała i żałowałam że nie udało mi się zdobyć szarej welurowej sukienki w moim rozmiarze.
Cekiny noszę warstwowo- co prawda mówi się, że jeden tak błyszczący element stroju to maksimum, ale po co istnieją zasady, jeśli nie po to, aby je świadomie (albo i nie) łamać? Poza tym uważam, że nie ma co sztywno trzymać się reguł, które właściwie nie wiadomo kto nam narzuca, ale należy polegać na własnym wyczuciu smaku. Bo cóż z tego, że strój jest poprawny, jeżeli nie ma w nim krzty kreatywności? Chyba najbardziej lubię cekiny w wydaniu codziennym (tu ideał)- błyszczący żakiet noszony do bawełnianej bluzki czy t-shirtu ma "to coś". "To coś" w tym wypadku oznacza mniej oczywistości, a więcej subtelności i finezji. Nie znaczy to oczywiście, że nie noszę ich na imprezy, co zresztą widać poniżej:)
English version: Sequines became my new obssesion after watching Sonia Rykiel's show. My microdress and jacket come from polish shop Reserved (jacket is a part of limited collection "La Carrousel" which was made by famous polish designer Gosia Baczyńska). It is said that one shiny part of outfit is enough, but I really don't care about such rules:) I wear them at night (parties) as well as during the day- I really like them with plain oversized t-shirts.
Cekiny noszę warstwowo- co prawda mówi się, że jeden tak błyszczący element stroju to maksimum, ale po co istnieją zasady, jeśli nie po to, aby je świadomie (albo i nie) łamać? Poza tym uważam, że nie ma co sztywno trzymać się reguł, które właściwie nie wiadomo kto nam narzuca, ale należy polegać na własnym wyczuciu smaku. Bo cóż z tego, że strój jest poprawny, jeżeli nie ma w nim krzty kreatywności? Chyba najbardziej lubię cekiny w wydaniu codziennym (tu ideał)- błyszczący żakiet noszony do bawełnianej bluzki czy t-shirtu ma "to coś". "To coś" w tym wypadku oznacza mniej oczywistości, a więcej subtelności i finezji. Nie znaczy to oczywiście, że nie noszę ich na imprezy, co zresztą widać poniżej:)
English version: Sequines became my new obssesion after watching Sonia Rykiel's show. My microdress and jacket come from polish shop Reserved (jacket is a part of limited collection "La Carrousel" which was made by famous polish designer Gosia Baczyńska). It is said that one shiny part of outfit is enough, but I really don't care about such rules:) I wear them at night (parties) as well as during the day- I really like them with plain oversized t-shirts.




photos by Michał
dress- Reserved
jacket- Gosia Baczyńska for Reserved
leggins- Cubus
bag- Zara
shoes-Zara
bow- H&M














