Jak to mówią, potrzeba matką wynalazku- poniższy strój powstał niejako przez przypadek, a przyczyna tego stanu rzeczy była bardzo prozaiczna. Kiedy jechałam do domu na Święta Wielkanocne, jakoś nie przyszło mi do głowy, że może przydać mi się cokolwiek innego niż to co akurat miałam na sobie. Trochę przypomina mi to mój wakacyjny wyczyn z Pragi, tyle że na mniejszą skalę. Zostałam z jednymi spodniami i jednym t-shirtem 100 kilometrów od szafy z ubraniami. Ażurowy, pudroworóżowy sweterek i kwiecistą chustę kupiłam idąc z dworca na przystanek autobusowy w nieco zapomnianym przeze mnie second handzie, który niegdyś leżał na mojej "stałej bielskiej trasie lumpeksowej". Po drodze odebrałam na poczcie buty, które kupiłam na allegro i przysłano je na mój domowy adres. Na koniec ukradłam mamie wężową bransoletkę i właściwie zestaw miałam gotowy. Cała sytuacja skłoniła mnie do ciuchowych rozważań i sformułowałam coś na kształt "ubraniowych praw Murphy'ego":
1) Jeżeli masz 20 minut do wyjścia i wciąż mokre włosy, możesz być pewna, że każde z twoich rajstop okażą się dziurawe.
2) Długi rząd wiszących w sklepie sukienek wcale nie gwarantuje, że znajduję się wśród choć jedna w twoim rozmiarze.
3) Jeżeli jednak tam wisi, na pewno ma rozerwany szew/wypruty suwak/5 brakujących guzików/jest umazana podkładem.
4) Rzecz, którą właśnie chcesz włożyć, ZAWSZE akurat jest w praniu.
Panów bardzo przepraszam za dyskryminację językową:)
English version: Sorry guys, but I'm too tired to translate it. I promise, in future my transation will be much better, but for now all I can say is "enjoy the outfit":)



blouse, scarf, shoes- second hand
jeans- H&M Young
sunglasses- Pimkie
bag- Zara
brancelet- vintage
photos by Michał
Sezon wiosenno- letni uważam za oficjalnie rozpoczęty. Było kilka zwiastunów- lody jedzone na Plantach, porzucenie tramwajów na rzecz rolek, przetasowanie w szafie i wyniesienie kozaków i płaszczy na strych, lecz dopiero popołudnie spędzone w zwiewnej sukience na rozgrzanym słońcem dachu (w bardzo miłym towarzystwie) pozwoliło mi odczuć, że zimę naprawdę mamy już za sobą. Czuję w kościach, że jednym z moich ulubionych letnich ubrań będzie falbaniasta sukienka z Zary (poniżej niemiłosiernie wygnieciona), uszyta z wielu warstw cienkiej bawełny, z widocznym suwakiem przez całą długość pleców. Idealnie wpisuje się w klimat tworzony przez komiczne serduszkowe okulary, ale zdarzało mi się ją nosić także w mniej infantylnych zestawieniach. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się uniknąć klątwy letnich sukienek- niemal co roku kupuję kolejną "idealną biała sukienkę" i każda z nich po kilku założeniach okazuje się mieć jakieś ukryte defekty. Trzymajcie kciuki!
English version: Now I can truly feel spring- I spent a lovely afternoon on a sunny, hot roof, wearing my ruffled white dress. I know that it's dramatically crumpled on the photos, but I hate ironing- sorry guys:) I love to wear it with my extremaly infantile heart-shaped sunglasses- they're so funny:)





dress- Zara
shoes- Wawa
sunglasses- Cubus
bag- from Marika
Po raz kolejny potwierdziła się moja teoria, że Allegro to prawdziwa kopalnia skarbów, trzeba tylko wiedzieć jak szukać. Moją ostatnią zdobyczą są sandałki nabijane miedzianym ćwiekami- zaskakująco wygodne, z obcasem na tyle wysokim że nadaje sylwetce lekkości, ale jednocześnie na tyle niskim że da się w nich przechodzić cały dzień. Będą idealne do letnich zwiewnych sukienek, m.in do mojej wymarzonej maxi dress w motyle (ewentualnie kwiaty), którą zamierzam niebawem uszyć u krawcowej- w moim przypadku kupowanie takiej sukienki w sklepie mija się z celem, bo i tak muszę ją o połowę skrócić:)
English version: Studded sandals are my newest purchase- I bought them online, but they suit me perfect. The heel is high, but they're still comfortable. I'm going to wear them with airy summer dresses. For example with a maxi dress with a butterfly patterns, which I'm planning to sew- I'm too short to buy such dress in a shop:)

photo by Michał
Wszyscy już znają moje zamiłowanie do kiczu, ale ostatnio udało mi się przejść na jeszcze wyższy poziom- dorwałam w second handzie szeroki gumowy pas z klamrą ozdobioną czterema złotymi ćwiekami i głową ryczącego lwa, będącą jedocześnie kołatką (?!). Idealnie nadaje się do podkreślania talii- działa trochę jak gorset, zmusza do wciągnięcia brzucha i wyprostowania sylwetki. Niestety to nie ja tak wyginam śmiało ciało na zdjęciach, tylko moja współlokatorka Iza (szczytem moich możliwości jest dotknięcie podłogi koniuszkami palców). A na koniec życzę wszystkim wesołych i spokojnych Świąt!
English version: I really like kitshy things- this black belt with golden lion and studs is one of my latest founds. I've bought it in second hand shop. It works exactly like a corset and gives great shape to the waist. No, it's not me on the photos but my flatmate Iza- she's much better in ballet than me:) Happy Easter!


belt- second hand
skirt- H&M
Przepraszam za małą przerwę, byłam bardzo zajęta, obiecuję że się poprawię:) Myślałam też trochę nad swoim blogiem i stwierdziłam, że chciałabym wprowadzić pewne zmiany. Oprócz zwykłych szafiarskich postów pojawią się też krótkie filmiki przedstawiające styl innych osób, które w przeróżny sposób mnie inspirują- szczegóły już wkrótce. Chciałabym też wrzucać więcej zdjęć osób ubranych wedle mojej koncepcji zamiast tych przedstawiających mnie samą. Zawsze widziałam, że moje miejsce jest nie przed obiektywem, ale z jego drugiej strony, z lakierem do włosów i stertą ubrań w ręku, nie chciałam jednak zaburzać koncepcji stricte szafiarskiego bloga. Teraz stwierdziłam, że mała odmiana od czasu do czasu nie zaszkodzi, więc spodziewajcie się wiosennych nowości:)
A poniżej kupiona na przecenie tunika we wzór skóry węża- nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ale zawsze kręciły mnie wszelkie pantery, węże i futerka, więc tegoroczny wężowy trend bardzo mi odpowiada. Mrrrau.
English version: Sorry for not posting so long, it will never happen again, I promise:) I'm planning some changes on my blog, so stay tuned:)


tunic- Bershka
bag- Zara
shoes- Zara
leggins- Cubus
photos by Michał