Mimo czyhającej tuż za rogiem sesji raz na jakiś czas warto jest gdzieś wyjść i naprawdę porządnie się rozerwać. Zdjęcia zrobione były minutę przed wyjściem na piątkową imprezę- była to jednocześnie ostatnia minuta takiego wyglądu, bo chwilę później złapała nas ulewa i na miejsce dotarliśmy przemoczeni do ostatniej nitki. Skórzana spódnica miała tego wieczoru swój debiut- kupiłam ją już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałam na nią pomysłu- objawienie, jak zwykle, przyszło chwilę przed wyjściem, poprzedzone półgodzinnym lamentem pt. "nie mam w czym iść". Ostatnią deską ratunku okazała się być duża męska koszula- gdybym miała wskazać jedną bazę, podstawę mojej szafy, byłaby to właśnie koszula. Przy każdej wizycie w second handzie poszukuję tych dobrze uszytych, świetnych jakościowo, kupuję za grosze i noszę do wszystkiego. No i na koniec chciałabym pozdrowić osoby (w liczbie dwóch) kojarzące mnie z bloga, które tej nocy spotkałam:)
English version: Last Friday was the first time when I was wearing my leather skirt. I combined it with men's shirt- the best thing ever, comfortable and fitting to everything. The party was good, but I'd got completely wet before I get there- the rain was sheeting down:)


I jeszcze jedna rzecz- często dostaję maile z pytaniami jakich kosmetyków używam, więc odpowiem zbiorczo: podkładu Nouba Hydrostress, pudru IsaDora Velvet Touch , tuszu Maybelline Sky High Curves, jakiegoś różu i cieni Farmasi, najczęściej grafitowych lub brązowych.
English version: One more thing- I'm often asked about cosmetics which I'm using- it's Nouba Hydrostress foundation, IsaDora Velvet Touch powder, Maybellins Sky High Curves mascara and Farmasi shadows.

shirt- Yves Saint Laurent vintage
skirt- H&M
shoes- Bronx
photos by Gawełek