December 31, 2010

Have no fear

Today I'd like to show you some pictures of my favorite moments of 2010. I'd also like to thank you for visiting my blog and for all your support- it really means a lot to me. And last but not least, I'd like to wish you all a happy New Year!

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam zdjęcia, które kojarzą mi się z ulubionymi momentami minionego roku. Zaliczam go do udanych (naprawdę!), ale muszę przyznać że były lepsze, mam wrażenie że mogłam bardziej go wykorzystać. Najważniejsze jest jednak to, że wiem już co trzeba zmienić żeby kolejny był lepszy. Po drugie, chciałam Wam podziękować za odwiedzanie mojego bloga, za całe wsparcie (kiepsko to brzmi, jak tak sobie czytam to zdanie, ale chciałabym żebyście wiedzieli że to naprawdę dużo dla mnie znaczy) i życzyć Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Najlepszego!

pics by Ania (2), Marika (3), Michal (5) and me (1,4,6)

December 28, 2010

They danced down the streets like dingledodies

I love jewellery almost as much as I love clothes. I believe that it can dress up an entire outfit. Today I'd like to show you some of my favorite pieces at the moment.
1,2- I finally know when my other earring is- I found a perfect place to organise my jewellery, an old Jack Danniels box.
3- beaded masai brancelets, that my dad got me from Tanzania and a leather brancelet which I bought during my trip to Thailand
4- a silver panja, some simple bangles and leaf earrings, which I really like, but I wear them really rarely, I don't really know why
5- some of my favourite rings, most of them come from Parfois
6- noisiest bangles ever and a snake brancelet from an amazing little jewellery shop in Cracow

Lubię kupować biżuterię prawie tak bardzo jak ubrania. Uzbierała mi się całkiem spora kolekcja, dlatego stwierdziłam że poświęcę jednego posta na pokazanie Wam mojej aktualnie ulubionej części.
1,2- po latach szukania biżuterii w szufladach, szafkach, kieszeniach i wszelkich innych dziwnych miejscach, znalazłam idealne miejsce do jej przechowywania- pudełko po whiskey.
3- masajskie bransoletki z koralików, które tata przywiózł mi z Tanzanii- noszę je zwykle do jasnych, delikatnych sukienek czy bluzek i łączę ze srebrną biżuterią. Skórzaną bransoletkę z Indianinem kupiłam w jakiejś wiosce na północy Tajlandii i gdyby nie to, że waży chyba z pół kilo, kupiłabym sobie podobnych dużo, dużo więcej.
4- panja z Tajlandii, srebrne bransoletki i kolczyki-liście, które uwielbiam, ale prawie ich nie noszę- naprawdę rzadko mam nastrój na jakiekolwiek kolczyki, duże w szczególności.
5- kilka ulubionych pierścionków- większość z nich pochodzi z Parfois. Ten sklep to zdecydowanie mój numer jeden jeżeli chodzi o biżuterię, mają częste dostawy, nietypowe modele i bardzo przyzwoite ceny.
6- najbardziej hałaśliwe bransoletki świata, w których czuję się jak Esmeralda i wąż kupiony za grosze w krakowskim sklepie Lokaah.

December 26, 2010

Ask her to dance and she'll tell you a lie

European post is definitely going through a deep crisis- lots of my parcels were delayed and some of them have been lost. My new River Island boots, ordered via Asos, finally came after three weeks of waiting. Despite that I still do most of my shopping online- I hate malls, especially during Christmas season. Besides my new boots I'm wearing a vintage faux fur jacket, a Zara t-shirt which I bought in Vienna last summer and my favorite black skinny jeans.

Poczta w całej Europie przeżywa chyba jakiś niesamowity kryzys, bo paczki docierają do mnie z dużym opóźnieniem, albo w najgorszych wypadkach w ogóle nie docierają. Psuje mi to całą przyjemność z oczekiwania na listonosza, bo zamiast ekscytacji czuję zrezygnowanie. Moje nowe botki z River Island, kupowana za pośrednictwem Asosa, doszły po trzech tygodniach. Mimo wszystko dalej większość ubrań i dodatków kupuję online- gdyby nie konieczność kupienia prezentów, w ogóle nie chodziłabym w tym miesiącu po sklepach. Nie cierpię centrów handlowych, na widok tłumów które się przez nie przetaczają robi mi się słabo, a dziwne światła sprawiają że po pół godzinie czuję się jak zombie. Dlatego żałuję, że w Krakowie tak mało jest "wolno stojących" sklepów- zakupy połączone ze spacerem po mieście są dla mnie zdecydowanie przyjemniejsze i mniej męczące.
Oprócz nowych butów mam na sobie kolejne w kolekcji sztuczne futerko, t-shirt kupiony latem w Wiedniu i zwykłe czarne rurki.

faux fur jacket- vintage
tee- Zara
pants- H&M
boots- River Island

photos by Michal

December 24, 2010

Think of all the fellas that I haven't kissed

Couple years ago I bought a perfect pair of leather pants , but for some reasons I never wore them. That's why I cut them into shorts, when I found them today in my old closet at my parents' house. They are much easier to pull off now and I hope I'll wear them more often. I think it's time to get ready for Christmas dinner, so I wish you all Merry Christmas!

Kilka lat temu zrobiłam świetny interes- kupiłam spodnie z prawdziwej skóry przecenione z 400 zł na 100. Jedyny problem w tym, że nigdy ich potem nie włożyłam, więc kiedy dzisiaj znalazłam je sprzątając szafę w moim pokoju w Bielsku, postanowiłam być bezlitosna i obcięłam je na szorty. Jako że pogoda przypomina raczej wielkanocną niż bożonarodzeniową, od razu miały swoją premierę. A ponieważ atmosfera zaczyna się robić nerwowa, biegnę przebrać się do kolacji, a Wam życzę wszystkiego dobrego i naprawdę udanych świąt.


shorts- diy
t-shirt- H&M
sweater- H&M men
bag- Fiorelli
shoes- Aldo

photos by Michal

December 20, 2010

Hot and heavy pumpkin pie

Today is a wool day. I'm wearing a warm and comfy Noa Noa cardigan and one of my greates thrift finds ever- 100% wool navy coat with a fur collar, extremaly soft and very warm at the same time. It was too big for me, but I got it fitted and now it's just perfect. And my new shoes are a Christmas gift from DeeZee- thanks, I love them and there's never too many black ankle boots!

Dzisiejszy zestaw jest zdecydowanie zdominowany przez wełnę. Po pierwsze, mam na sobie mój najcieplejszy, najwygodniejszy i najbardziej miękki sweter. Jest niesamowity, czasem wkładam go tylko po to, żeby poczuć się przytulnie i domowo
. Jest zrobiony z czystej wełny, podobnie jak granatowy płaszcz, jedna z moich lepszych zdobyczy ostatnich czasów. Kiedy go kupowałam, był trochę za długi i za szeroki w ramionach, ale po paru poprawkach u krawcowej pasuje idealnie. Jest dość cienki i dzięki temu pozostaje miękki (nienawidzę sztywnych płaszczy!), ale świetnie się sprawdza nawet w duże mrozy. Buty to świąteczny prezent od DeeZee- idealnie trafiony, bo czarnych botków w mojej szafie (a właściwie na półce z butami) nigdy za wiele.

blouse, pants- H&M
cardigan- Noa Noa vintage
coat- vintage
bag- Pieces
boots- DeeZee

photos by Michal

December 18, 2010

Golden brown

This is my favorite dress at the moment- it comes from Motel Rocks and I just love its baroque print and the cage back. Can't wait till summer to wear it in all it's glory. All I can do for now is to throw a warm cardigan over it and add an extra blazer. Winter is a hard time for fashion bloggers!

Oto moja aktualnie ulubiona sukienka, pochodząca z Motel Rocks- uwielbiam jej barokowy nadruk i niesamowity tył. Nie mogę się już doczekać lata, kiedy będę mogła ją nosić odsłoniętą, w pełnej krasie. Póki co musi mi wystarczyć wersja z grubym kardiganem albo marynarką, a najlepiej z kardiganem i marynarką. Zimą jestem maniakiem warstw- dzisiaj na przykład miałam na sobie sukienkę, koszulę, sweter, drugi większy sweter i płaszcz. Nie zmarzłam, ale zdjęcie tego wszystkiego w sklepowej przymierzalni trochę mi zajęło.
PS Spróbujcie nie zwracać uwagi na koszmarne wymiętolenie sukienki- kiedy patrzyłam na siebie w lustrze jakoś zupełnie tego nie zauważyłam.



dress- Motel Rocks

watch- Swatch

photos by Marika Szymanek

December 15, 2010

I'd rather laugh with the sinners than cry with the saints

I love completing a basic look with ethnic accesories. Patterned scarves, statement jewelery, fringes and feathers- I just can't get enough of them. Today I'm wearing a big, soft scarf which I got from a friend last year, my favourite silk blouse and a leather panneled skirt. And yes, I wear a sweater over a coat- it's about -10 Celsius degrees right now, so you can imagine how hard it is to stay warm.

Lubię etniczne dodatki jako uzupełnienie prostego, bazowego stroju- najbardziej te kojarzące się z obiema Amerykami. Właściwie nie chodzi tylko o dodatki- uwielbiam wszystko co ma wzory, frędzle czy hafty i nawiązuje do lat siedemdziesiątych i chyba nigdy mi to uwielbienie nie minie. A tak wyglądałam w ubiegły weekend- moja ukochana jedwabna biała bluzka, spódnica ze skórzanymi wstawkami i zamotana na ramieniu chusta, spięta pierzastą broszką. Ostatnie zdjęcie zrobiłam dla wszystkich którzy martwią się o moje zdrowie- ja naprawdę, naprawdę ciepło się ubieram.



silk blouse and skirt- vintage
bag- Pieces
shoes- Aldo
scarf- gift from a friend
brooche- bought at Brick Lane

photos by Katherine

December 11, 2010

Laugh until we think we'll die

When I was 15, I spent my summer holidays in Berlin, sharing a flat with a french girl Pauline. I had a great time, but what I want to tell you, is how much Pauline's style had affected me. She wore plaid skirts, navy blazers, ballerinas etc. I came home and started filling my closet with all that "college style" clothes. It was over six years ago and that obsession is over for a long time, but I still like to wear something in Blair Waldorf's style (wow, when I was 15, no one has even heard of Blair Waldorf!) from time to time. Especially when it's warm, wool blazer with a silk lining.

Kiedy miałam piętnaście lat, spędziłam wakacje w Berlinie, mieszkając z trochę starszą ode mnie dziewczyną z Francji. Bardzo dobrze to lato wspominam, ale to o czym chciałabym dzisiaj napisać, to ogromne wrażenie, jakie sprawił na mnie styl ubierania się Pauline. Nosiła baleriny, plisowane spódniczki, koszule z okrągłym kołnierzykiem i granatowe marynarki. Kiedy wróciłam do domu, stwierdziłam że chcę wyglądać jak Pauline i natychmiast wprowadziłam moje postanowienie w życie, budząc tym samym sensację w moim gimnazjum, w którym królował styl na Peję (jeżeli chodzi o chłopców) i na Pussycat Dolls (jeżeli chodzi o dziewczyny). Mimo że ta obsesja już dawno mi minęła (to było ponad sześć lat temu, przerażające), czasami wciąż mam ochotę włożyć coś z gatunku "mundurek z prywatnej podstawówki". Zwłaszcza jeżeli jest to wełniana marynarka z jedwabną, pasiastą podszewką, na tyle gruba i ciepła, że jeżeli tylko temperatura jest na plusie, może spokojnie służyć za kurtkę.



jacket- Tommy Hilfiger via Mulholland Drive
t-shirt, hat- H&M
shirt- gift from a friend
bag- pieces
shoes- Queens Wardrobe

photos by Michal

December 8, 2010

Thinking about my doorbell

Let me introduce you to my new amazing dress. I just love its vintage spirit- even though I bought it at H&M last month;)). It reminds me of Kate Moss's for Topshop pieces- I'm so dissapointed that this perfect collaboration is over! I was wondering how to show it to you without freezing to death, when my dear friend Marika told me that she's having a photoshoot for Mulholland Drive at a beautiful, old hotel and she can took some pictures of me. How could I say no?

Właściwie wcale nie zamierzałam kupować sukienki, ale tej po prostu nie mogłam zostawić w sklepie- wisiała sobie na wieszaku, ostatnia w moim rozmiarze, jakby na mnie czekając. Idealnie wpisuje się w moje wyobrażenie o sukience doskonałej na tegorocznego sylwestra (o ile tylko nie wyląduję na imprezie "marsjanie i kosmonauci" etc, co jest dosyć prawdopodobne)
. Najbardziej podoba mi się w niej ten ciężki do sprecyzowania, wintydżowy duch- mimo że, paradoksalnie, pochodzi przecież z najbardziej sieciówkowej sieciówki świata. Gdybym miała zgadywać skąd jest, obstawiałabym chyba kolekcję Kate Moss dla Topshopu. Zastanawiałam się jakby ją tu pokazać na blogu, nie zamarzając przy tym na kość, i z pomocą po raz kolejny przyszła mi Marika. Udało mi się załapać na kilka zdjęć przy okazji jej sesji do Mulholland Drive, o którym, uwaga uwaga, możecie przeczytać w nowym wydaniu Elle.


dress- H&M
faux fur- Mulholland Drive

photos by Marika Szymanek

December 3, 2010

Tonight the streets are ours

Some time ago I told you I don't like blazers, cause they make me feel very formal. I think I've got to take it back now! I see more and more blazers I really like and my new two tone Zara jacket is one of my favourite pieces right now. However, I still like to match it with something more laid back, like a slouchy beanie or a pair of silk shorts. As they say, balance is everything.

Pisałam kiedyś, że nie lubię marynarek- nie pozostaje mi chyba nic innego jak tylko się z tego wycofać! Ostatnio znajduję coraz więcej modeli, które naprawdę mi się podobają i w których dobrze się czuję, i kto wie, może pewnego dnia okaże się, że jestem wręcz marynarkowym maniakiem. Wciąż jednak lubię równoważyć je jakimś mniej sztywniackim elementem stroju- wielką wełnianą czapą czy jedwabnymi szortami. Właściwie powinnam otwierać teraz szampana- dni w których do mojej szafy trafia coś na górę- sweter, marynarka itp., są naprawdę wyjątkowe. Nie wiem skąd się wzięła ta dysproporcja, ale ostatnio doszłam do wniosku że mam tony bluzek, tunik, sukienek i kilka marnych sweterków na krzyż, w większości tak znoszonych, że już dawno powinny wylądować w koszu. Tymczasem marzy mi się kolekcja wielkich, ciepłych zimowych swetrów, w tym przynajmniej jeden w azteckie wzory. Zdecydowanie czas nad tym popracować!



two tone blazer- Zara
blouse- Stradivarius
silk shorts- American Apparel
bag- Pieces
shoes- Aldo
beanie- Gortz17

photos by Karol Paciorek