July 24, 2011

It's good to be anywhere

Summer in Poland feels more like autumn this year. Which makes my JC Litas the new sandals. But only four more days and I'll be in Italy, getting lost somewhere between Rome and Milan. And as far as I enjoyed wearing my perfect suede jacket, draped nude dress and Maja Łagoda orange bag today, I just can't wait to switch them for denim shorts and espadrilles.

W związku z dość umiarkowanie letnią pogodą, tego lata ogłaszam Lity nowymi sandałami. Ale jeszcze tylko kilka dni i będę we Włoszech- dobre jedzenie, absolutny brak jakiegokolwiek stresu czy pośpiechu i może w końcu trochę słońca! Bo choć całkiem miło mi się nosiło dzisiaj drapowaną beżową sukienkę, ukochaną zamszową kurtkę i pomarańczową torbę od Mai Łagody, to jednak z chęcią zamieniłabym je na szorty i espadryle.

dress from Romwe, suede jacket from BikBok, Maja Łagoda bag via Pakamera, Jeffrey Campbell shoes, Diva brancelet

July 22, 2011

Yeah there she was like disco lemonade

It's raining again. And it's my birthday again. So instead of an outfit post here are my two birthday presents- one from four years ago (the orange one with a cheesy smile) and a brand new one- the ukulele. But hey, I ain't got time for any of them today- it's time to put some wellies on and celebrate.

Po raz kolejny pada w moje urodziny, powoli zaczynam się już przyzwyczajać. Jednak zanim włożę gumiaki i pójdę świętować, chciałam Wam pokazać jedne z lepszych prezentów urodzinowych, jakie kiedykolwiek dostałam. Pierwszy to Pulp, urodzinowa niespodzianka sprzed czterech lat, drugi- jeszcze pachnące nowością ukulele.

July 15, 2011

Stuffed animals are always right

Easy summer living and spectacular dresses definitely don't go together. That's why I've decided to dress my butterfly print Topshop gown down a little bit, using slouchy army green sweater with absolutely no shape. If it wasn't so hot, I'd propably add a leather jacket and a hat.

Letni tryb życia i spektakularne sukienki zdecydowanie nie idą w parze. Za to zielony, oversizeowy (aka pozbawiony jakiegokolwiek kształtu) sweter nadałby codziennego charakteru nawet sukni Valentino, więc bez problemu poradził sobie z moją sukienką w motyle z Topshopu. Gdyby nie było tak ciepło, pewnie włożyłabym jeszcze skórzaną kurtkę i kapelusz.



Topshop dress, vintage sweater, Missguided shoes, Golden Pony bag belt from, Romwe

July 10, 2011

Yesterday lays on Wild Strawberry Street

Sooo I'm finally graduated with a BA in sociology- I just couldn't be happier. At the moment don't really want to think what's next, my furthest plan is to meet my friends for breakfast tomorrow morning. Studying for my finals and then celebrating my graduation totally cut my off from the internet, but actually I've never been more inspired. No magazines, no editorials, no blogs- this two-weeks long break was really refreshing. It also gave me time to go trough all my clothes and acccessories- I've almost forgotten about these Office Sandals, which I bought in London back in February. Today I wore them with a layered skirt and rust silk blouse.

Ciężko mi uwierzyć, że wszystko mam już za sobą, a dyplom z tytułem licencjata socjologii w kieszeni (noo może nie do końca, bo znając UJ trochę czasu minie zanim uda im się wydać wszystkim dokumenty). Chwilowo nie mam ochoty myśleć o tym co będzie potem, a moje najdalsze plany sięgają jutrzejszego poranka. Nauka do egzaminów i późniejszy relaks zupełnie odcięły mnie od internetu, ale szczerze mówiąc mam wrażenie że wyszło mi to na dobre. Zaczęło inspirować mnie wiele rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi, jest po prostu jakoś inaczej. Do tego w końcu znalazłam czas, żeby przejrzeć i uporządkować swoją garderobę- prawie zapomniałam o tych brązowych sandałach, które kupiłam w Londynie jeszcze w lutym (jak najbardziej mogę kupować letnie ubrania w zimie, w druga stronę nie działa to zupełnie). Dzisiaj miała je na sobie z rudą koszulą i drapowaną, asymetryczną spódnicą w kratę.






Mango shirt, skirt from Romwe, Asos clutch and Office shoes