August 28, 2011

|A certain shade of green|

If you asked me what my favorite color is, I'd say "green" without a second of hesitiation. Actually, I'm ind of green obsessed, green clothes are the first ones I lay my eyes one when I walk into a store. So how come my closet isn't full of green? Well, as a real green maniac, I need my perfect color to be followed by a perfect shape and cut of a piece of clothing and that's a rather rare occurence. So when I saw these shorts, I knew they were meant to be mine. I love their unusual lenght, it reminds me of my favorite childhood book, Little Nicholas by R. Goscinny.

You've propably noticed my new layout- after all-night-long fighting with html, with some help from lovely and talented Habiba, who's the author of my new banner (check out her other works here) I've finally managed to make my blog look alright.


 Zielony to mój absolutnie ulubiony kolor, za każdym razem kiedy wchodzę do sklepu uruchamia mi się zielony radar i pierwsze rzeczy które oglądam są zawsze właśnie w tym kolorze. Problem w tym, że za tym doskonałym kolorem musi podążać doskonały krój i kształt danego ubrania (doskonały w moim fanatycznym przekonaniu, oczywiście), a to z kolei zdarza się bardzo rzadko. Dlatego powyższe szorty (ich doskonałość polega na idealnej długości, kojarzącej mi się z "Mikołajkiem" R. Goscinnego, jedną z moich ulubionych książek w dzieciństwie) bezdyskusyjnie musiały trafić do mojej szafy. Noszę je ze wszystkim, ale dzisiaj padło na koszulę w konie, kapelusz i moje najwygodniejsze i najbardziej rozczłapane sandały.

Pewnie zauważyliście zmiany w wyglądzie bloga- po kilkugodzinnej walce z htmlem udało mi się w końcu doprowadzić go do mniej prymitywnego wyglądu niż poprzednio. Autorką grafiki w nagłówku jest moja utalentowana koleżanka Habiba, bez której zginęłabym w Maroku. Jej inne ilustracje i grafiki możecie zobaczyć tutaj.




| Zara shirt | Jaqueline Riu shorts | H&M bag | Tally Weijl sandals | Asos collar tips | 

August 24, 2011

|Go play a video game|

First of all, this song- it put me in a perfect mood last night. So perfect that I suddenly felt like wearing my absolutely favourite cut out babydoll dress instead of a simple outfit I was planning to wear before. In late August evening tends to be kind of chilly, so I covered myself with a loopy cardigan from Monki, which I got during my trip to Stockholm in February.

Różowa sukienka księżniczki z Topshopu zdecydowanie należy do moich ulubionych ubrań, sama nie wiem czemu tak rzadko ją noszę. Wczoraj miałam w planie założyć zupełnie coś innego, ale ta piosenka wprawiła mnie w zdecydowanie księżniczkowy nastrój (też nie wiem dlaczego, to już druga zagadka). Jako że wieczorem było całkiem chłodno, przypomniałam sobie o moim kudłatym kardiganie, który kupiłam w lutym w Sztokholmie- jest cudownie ciepły i miękki. 
PS Księżniczki zawsze są trochę rozczochrane.




Topshop dress | Monki sweater | Prima Moda shoes | Asos headband | Mulholland Drive bag | Diva brancelet

FACEBOOK | BLOGLOVIN

August 20, 2011

|A wooden box and an alley full of rocks|

I love easy summer living and easy summer outfits but I just can't wait for fall to come- I think it's my favourite season when it comes to dressing up. I get super excited every September, there's always so many new things to try (even though my wishlist looks pretty much the same every year). But hey, it's still warm and I can still wear my floral pyjama-like pants, layered t-shirt and silky baseball jacket.


Powoli zaczynam porzucać letni, piżamowy tryb życia i wkraczać w okres wstępnie jesienny. Wrzesień i październik to chyba moje ulubione miesiące, jeżeli chodzi o ubieranie się. Dają mnóstwo możliwości mieszania materiałów, warstw, dorzucania wszystkich możliwych czapek i szalików, ale jednocześnie nie jest jeszcze tak zimno że jedyne na czym mi zależy to utrzymanie względnego ciepła. A co do mojego dzisiejszego stroju (wciąż jeszcze wersja piżamowo-letnia), mam na sobie najwygodniejsze na świecie spodnie w drobne kwiatki, warstwowy t-shirt z kołnierzykiem i kurtkę, w której chyba najbardziej podoba mi się dziwne połączenie delikatnego materiału i baseball'owego kroju.






Cubus pants, Asos t-shirt, H&M jacket, Romwe bag, Vagabond shoes, vintage hat and Swatch watch

August 18, 2011

|Walk up Apple Hill|


I definitely have a love/hate relationship with my hair. I've decided that I need to do something with them, so I asked my talented friend Marek to come over and cut them for me. After changing my mind about getting my bangs cut at the very last second, I've finally decided to just shorten them a little bit, almost unnoticeably, and let them curl naturally. Thank you Marek for the cut!

Ostatnio poczułam silną potrzebę zrobienia czegoś z włosami. W związku z moim panicznym (i wciąż narastającym) strachem przed salonami fryzjerskimi udało mi się namówić mojego utalentowanego kolegę Marka, żeby wpadł i jakoś je ogarnął (mam do niego nieograniczone zaufanie, bo nie dość że znamy się od lat, to jeszcze obchodzimy urodziny w tym samym dniu). Marek na co dzień pracuje w warszawskim salonie na Mokotowie, ale że akurat był w mojej okolicy, udało mu się przyjechać. Po zmianie decyzji na temat grzywki w dosłownie ostatniej sekundzie (bo w moim przypadku zdecydowanie nie nadaje się na lato), w końcu postanowiłam tylko delikatnie je wycieniować, pożegnać się z prostownicą i pozwolić im naturalnie się kręcić. Niby nic, a różnica jest spora- dziękuję!





August 13, 2011

|Tender|

After weeks of searching, I've finally found black leather sandals from my dreams. They're just perfect. Today I wore them with my favourite skinnies, layered t-shired, so worn out I should have thrown it away ages ago and blue floral jacket, a summer substitute for my favourite suede one. Nothing spectacular, just a typical lazy day easy outfit.


Wczoraj był jeden z tych dni, w których absolutnie nic z moich ubrań mi się nie podoba i mam wrażenie że czegokolwiek bym na siebie nie włożyła, to i tak coś będzie nie tak. W takich chwilach ratują mnie zawsze zwykłe czarne rurki od Levisa, koniecznie jakiś kapelusz albo czapka i mój ulubiony biały t-shirt, uszyty z dwóch warstw materiału. Właściwie powinnam była go już dawno wyrzucić, ale im bardziej jest wyciągnięty i znoszony, tym bardziej mi się podoba. Błękitna ramoneska w kwiatki to letnia alternatywa dla mojej ukochanej kurtki, chociaż pewnie padłoby właśnie na tą zamszową (jak zwykle), gdyby nie to że akurat jest w czyszczeniu. Plus nic tak nie poprawia nastroju jak nowe buty- w końcu udało mi się znaleźć idealne czarne sandały. Wygięcie obcasa, każdy jeden pasek, wszystko jest dokładnie takie jakie chciałam, a co najlepsze znalazłam je na wyprzedaży wyprzedaży i, jak na buty z Prima Mody, zapłaciłam grosze.





Levis skinnies, Asos t-shirt, Blend She jacket,  Fiorelli bag, Topshop beanie, Prima Moda leather sandals

August 10, 2011

|Sputnik sweetheart|

Just few random shots, which we took yesterday and today when trying out my new camera- Canon 60D. I got it few days ago from polish Canon team- huge thank you!!! - and I already love it. Love it! But yeah, here are some of my favourites at the moment. Statement silver ring, which I bought during my first trip to Morocco. Loreak Mendian bird print shirt from Modmod, jazzed up with golden collar tips- I've been obsessed with those western things since I've seen them in Balenciaga s/s 2011 collection. And last but not least, silver lace ups with Levis rolled up skinnies.

Kilka niekoniecznie powiązanych ze sobą zdjęć, zrobionych dziś i wczoraj w ramach euforii związanej z testowaniem mojego nowego aparatu, Canona 60D. Dostałam go kilka dni temu od polskiego teamu Canona- jestem absolutnie zachwycona i bardzo dziękuję. Bardzo, bardzo! Więc po kolei: srebrny pierścionek, kupiony podczas mojej pierwszej wyprawy do Maroka, który zaraz po powrocie gdzieś zniknął i szczęśliwie odnalazł się przy przeprowadzce. Koszula z Loreak Mendian z nadrukiem w ptaki, którą dostałam od Modmod, z dopiętymi złotymi narożnikami (szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak brzmi polska wersja określenia "collar tips"?). Mają westernowe korzenie, ale reaktywował je Nicolas Ghesquière w ostatnim wiosennym pokazie Balenciagi. I na koniec srebrne oxfordy, które noszę do zwykłych czarnych rurek Levisa i białej koszuli lub t-shirtu.






Loreak Mendian shirt from Modmod, Missguided sunnies, Asos collar tips, Levis skinnies and vintage shoes

August 6, 2011

|Blush|

Print mixing and pyjaming- my two favourite activities lately. So far I stick to the summer version, but I just can't wait for autumn to come. Etro's, Isabel Marant's and Tommy Hilfiger's collections are extremaly inspirational when it comes both to silky, soft materials and mixing different prints. Actually, my fall wislist looks pretty much the same every year- something silky, something printed, another faux fur and a couple of chunky knits. So uninspirational.

Doszłam ostatnio do wniosku, że nie dość że chodzę ciągle w takich samych ubraniach (koszule, kapelusze, grube swetry; grube swetry, kapelusze i koszule), to jeszcze moja lista zakupów na jesień co roku wygląda tak samo- coś jedwabisto-śliskiego, najlepiej z nadrukowanym wzorem, jakiś sweter o możliwie grubym splocie, botki i kolejne futro. Trochę nuda, ale jeżeli też jesteście fanami piżamingu i mieszania pozornie nie pasujących do siebie wzorów, rzućcie okiem na jesienne kolekcje Etro, Isabel Marant i Tommy'ego Hilfigera- cudowne! A na koniec niekwestionowana królowa piżamy, Amanda Brooks.




Mystic pants, t-shirt from Romwe, Vagabond boots and Monova bag

August 5, 2011

|There were always golden rocks to throw|

A couple of pictures from my holidays in Italy. It has never been one of my favourite countries, not that I don't like it, it just hard to get used to their omnipresent mess and sweet croissants for breakfast. So how come that I had such a wonderful time last week? Maybe it was people who I spend my time with. Maybe it was the general atmosphere or my summerish attitude. Anyway, my Rome-Perugia-Florence-Genova trip, full of dissapearing trains, lost streets, non existing hotels and perfect beach parties was definitely a marvelous experience.

Włochy nigdy nie należały do moich ulubionych krajów- nie żebym jakoś specjalnie ich nie lubiła, po prostu mam wrażenie, że są mocno przereklamowane (przynajmniej jeżeli chodzi o Włochy, z którymi mamy do czynienia obecnie). Nie bardzo odpowiada mi wszechobecny chaos (sama mam we wszystkim taki bałagan, że wolałabym żeby chociaż otoczenie było w miarę ogarnięte) i fakt że na śniadanie zawsze są rogaliki. Słodkie! Na śniadanie! Dlatego sama nie wiem jak to się stało, że mój ostatni tydzień we Włoszech był absolutnie wspaniały. Może dlatego że wcześniej trzymałam się tylko północnej części kraju, a tym razem wypuściliśmy się głębiej w stronę południa. Może chodzi o ludzi, którzy sprawili, że były to jedne z moich lepszych wakacji. Tak czy inaczej, trasę Rzym-Perugia-Florencja-Genua, ze wszystkimi problemami w stylu zaginionych pociągów, peronów których nie ma i ulic które nie istnieją, z doskonałym jedzeniem, imprezami na plaży i pływaniem o 4 rano, pokonaną w iście brawurowym stylu, będę zdecydowanie dobrze wspominać.