December 30, 2011

|Younger than yesterday|

Every year I have my NYE dress and all the accessories ready long before the party but I always change my mind at the very last minute and finally choose something much more casual and easy. It's already become my little NYE tradition. Sooo I'm still not sure if I'll wear this Miu Miu-like Topshop dress, but I just couldn't help showing it to you. I hope you'll have lots of fun, happy New Year everybody!

To już moja coroczna sylwestrowa tradycja- mam przygotowaną sukienkę, dobrane dodatki, wszystko czeka pięknie odprasowane, po czym pięć minut przed wyjściem zmieniam zdanie i przebieram się w coś dużo prostszego. Jednak moja brokatowa sukienka z Topshopu, bardzo w stylu Miu Miu, kupiona podczas zakupów z Joanna Horodyńską, ma spore szanse na złamanie tej zasady. Jeżeli chodzi o podsumowania i postanowienia, jestem ostatnią osobą, która nadaje się do ich robienia, za to Nowy Rok, jak każdy świeży początek, zawsze mnie ekscytuje- chociaż nie przeszkadza mi to we wpisywaniu starej daty gdzie tylko się da mniej więcej do połowy października. Bawcie się świetnie, wszystkiego dobrego w Nowym Roku!



| Topshop dress via shopping with Dreft | Mango shoes | TK Maxx clutch |

December 24, 2011

|Run, run Rudolph!|

This year in Poland we have more mud than snow for Christmas, but it doesn't make it any less amazing. I hope you'll have a wonderful holidays with your beloved ones and I wish you all the best guys- have a very Merry Christmas!


Zima trochę w tym roku oszukuje, dlatego raczej lekko ubłoceni niż ośnieżeni życzymy Wam z Polarem wszystkiego, wszystkiego najlepszego. Spokojnych (ale nie nudnych!) świąt spędzonych w gronie najbliższych, dużo radości i entuzjazmu do odkrywania świata, nie tylko przez podróże. Wesołych Świąt!




| vintage sweater and boots | American Apparel skirt | Mango scarf | Celapiu headpiece | Cubus beanie |  Gabriella tights | 

December 23, 2011

|Stardust|

Few more pictures from last weeks Dawid Wolinski's show- I was wearing a classic BCBG Max Azria dress  from Pozyczara.pl - I was so sad when I had to send it back!

W zeszłym tygodniu, przed pokazem Dawida Wolińskiego, w moim zwykłym kryzysie pt."nie mam co na siebie włożyć, bo wszystkie moje ubrania wydają się zupełnie bez sensu", z pomocą przyszła mi ekipa serwisu Pożyczara.pl. Taaak, mnie też ta nazwa kojarzy się tylko i wyłącznie z Gossip Girl, i całkiem słusznie, bo to miejsce, gdzie na specjalne okazje można wypożyczyć sukienki od projektantów. Jest Balenciaga, jest Gucci czy Herve Leger, jest i Dawid Woliński. Ja wybrałam klasyczną małą czarną od BCBG Max Azria- przyniósł mi ją, pięknie zapakowaną, kurier, a jedyne co musiałam zrobić już po pokazie, to spakować ją z powrotem do pudełka i zadzwonić po kuriera (z którym swoją drogą zaczynam się już powoli zaprzyjaźniać). I choć zasypujący widownię przy finale pokazu śnieg lekko mnie zestresował, to udało mi się nic na siebie nie wylać i cała operacja przebiegła więcej niż pomyślnie, trochę smutno było mi tylko rozstawać się z sukienką.


                 | BCBG Max Azria dress via Pożyczara.pl | Mango clutch | Gabriella tights |

photos by Harel and me

December 22, 2011

|I've bought some corn for popping|

The only thing worst than spending time in a shopping mal is spending time in a shopping mall during Christmas time. I've ordered all my gifts online and I'm not even getting close to any shops for the next few days. However, last week I had a really good time shopping with other bloggers and a polish stylist, Joanna Horodynska and looking for a perfect NYE dress. I've found one (well, two) and I can't wait to show it, but for now they're stuck in my car in a snowdrift- hello, winter! Thank you Dreft and Aliganza for a lovely event!

Od spędzania czasu w galerii handlowej gorsze może być tylko spędzanie czasu w galerii handlowej w okresie okołoświątecznym. Wszystkie prezenty zamówiłam przez internet, więc gorączkowe bieganie po sklepach na szczęście mi nie grozi. Co więc skłoniło mnie do dłuuugiego pobytu w Złotych Tarasach w zeszłym tygodniu? Doborowe towarzystwo i superkomfortowe warunki zakupów (o tym, że to nie ja za nie płaciłam, nie wspominając)- od teraz nie wychodzę do sklepów bez kierowcy. Wraz z kilkoma innymi blogerkami miałyśmy okazję wydać po 500 zł na sukienkę sylwestrową, a rad udzielała nam Joanna Horodyńska. Ja uwinęłam się z moim wyborem tak szybko, jak tylko się dało i resztę czasu spędziłam na plotkach i robieniu zdjęć- wymiana opinii była dla mnie naprawdę ciekawa, niesamowite jak różne osoby mają zupełnie różne podejścia do blogowania, i pewnie każde z nich jest równie dobre. Pokazałabym Wam moje zakupy od razu, ale utknęły w zaspie na podwórku znajomych, razem z całym moim samochodem- mam nadzieję że uda mi się je odzyskać przed wiosennymi roztopami, bo charakter mają wybitnie sylwestrowy. Organizatorem całej akcji była marka Dreft, której bardzo dziękuję, podobnie jak Aliganzie za supermiłe przyjęcie i pyszne jedzenie.



December 18, 2011

|You could tell a tale|

All the clothes I have can be divided into two categories. First group is things I've bought in high street stores, online shops etc.- I wear them until I get bored, then I sell them or give them away.  Second group is all the special stuff, usually vintage, all the clothes I really love and treat like royalty, because I know they're irreplaceable. The brown hat my grandfather bought in the 50's, golden cage bag from Mulholland Drive vintage shop, knitted Celapiu cape or leather bag with a carpet pannel, bought at Marrakech market are just a few examples. Last week this beaultiful vintage belt joined them- I just love the tassels and golden flowers with pearls. Today I'm wearing it with a velvet Topshop dress and leopard print fur coat.

Wszystkie moje ubrania i dodatki dzielą się na dwie kategorie. Do pierwszej należą te zwykłe, najczęściej po prostu kupione w sieciówce, które noszę aż mi się nie znudzą, a potem oddaję lub odsprzedaję, a w przypadku kiedy uda mi się je doszczętnie zniszczyć- wyrzucam. Druga kategoria to ukochane skarby, o które dbam jak tylko mogę, bo wiem że nie da się ich niczym zastąpić. Brązowy kapelusz, kupiony przez mojego dziadka w latach pięćdziesiątych, złota torebka-klatka z Mulholland Drive, wełniana pelerynka od Celapiu, czy dywanikowa torba kupiona na targu w Marakeszu- to właśnie przykładowe rzeczy z działu skarbów. Ostatnio dołączył do nich też mój nowy pasek- aksamitny, wyszywany w złote kwiaty, z których każdy ma w środku perłowy guzik. Przywodzi mi na myśl orientalną kolekcję Chanel pre-fall, Paris Bombay- koniecznie zobaczcie video z pokazu, bo jest naprawdę piękne. A tło do paska stanowią dzisiaj welurowa sukienka z Topshopu, z której nieustannie sypie się brokat (można łatwo ustalić trasę, po której się poruszałam w ciągu dnia) i ciepłe futro w panterę.


| Topshop dress | vintage coat and belt | Aldo shoes | Gabriella tights |

December 16, 2011

|Dawid Woliński show|

Wciąż nie mamy w Polsce portalu o modzie z prawdziwego zdarzenia, lokalnego odpowiednika Style.com. W związku z tym obejrzenie zdjęć archiwalnych kolekcji większości projektantów graniczy z cudem- efekt jest taki, że projektantów takich jak Dawid Woliński znają wszyscy, a nikt nie wie jak tak właściwie wyglądają zaprojektowane przez nich ubrania. Próbowałam przed pokazem przejrzeć twórczość Wolińskiego, ale strona projektanta nie przyniosła zbyt wielu odpowiedzi. Zaprezentowane są na niej wybrane lookbookowe zdjęcia kilku starszych kolekcji (ze sporymi przerwami- mamy zimę 2007, a potem...zimę 2009; zastanawiam się czy wynika to z przerw w pracy projektanta, czy po prostu strona nie jest aktualizowana), ale brakuje na przykład zeszłorocznego pokazu w Pałacu na wodzie. Udało mi się w końcu odnaleźć film z pokazu, ale dotarłam do niego dopiero przekopaniu się przez stos artykułów z gatunku "gwiazdy na pokazie Wolińskiego". Żeby było jasne- nie jest to absolutnie zarzut w stronę projektanta czy jego ekipy, chodzi mi o przedziwny sposób, w jaki odbierane są u nas przez media pokazy mody- jako chyba najmniej istotny element postrzegane są same ubrania.

Szłam do hali zdjęciowej na Domaniewskego, gdzie odbywał się pokaz, z nastawieniem że zobaczę elegancką prezentację wieczorowych sukni. W tym przekonaniu utwierdziło mnie jeszcze otwarcie pokazu kilkunastominutowym koncertem skrzypaczki Patrycji Piekutowskiej i biała wieczorowa suknia, która jako pierwsza ukazała się na wybiegu. Ale już chwilę poźniej dotarło do mnie jak bardzo się myliłam, i do końca pokazu siedziałam naprawdę zachwycona, gorączkowo naciskając spust migawki, żeby przypadkiem niczego nie ominąć. Bo pokaz Wolińskiego był piękny. Właściwie to piękne w nim było wszystko- od scenografii w klimacie paryskiego dworca, przez świetnie wystylizowane sylwetki autorstwa Agnieszki Ścibor, po doskonałą choreografię, na naprawdę światowym poziomie, przygotowaną przez Katarzynę Sokołowską i doskonały dobór modeli.

Sama kolekcja była równie zachwycająca, co oprawa pokazu. Męskie sylwetki były...męskie, z dandysowo-grunge'owymi wpływami. Zestaw z brązowy futrem i miętowym szalikiem na tyle przemówił do mojej wyobraźni, że postanowiłam koniecznie zaopatrzyć się taki szal. Damskie sylwetki były czasem dziewczęce, czasem kobiece, momentami równie nonszalanckie, co męskie stroje. Wiem, że nie powinno się oceniać kolekcji poprzez pryzmat własnych wyborów zakupowych, ale naprawdę chętnie widziałabym większość tych ubrań w swojej szafie. Pewnie pojawią się zarzuty że kolekcja momentami nawiązywała do Ricka Owensa (męskie kurtki, spodnie, koszule) czy Miu Miu (kołnierzyki, brokatowe buty), jednak dla mnie były to inspiracje na tyle dalekie, że zupełnie mi nie przeszkadzały, co więcej, uważam że wniosły do kolekcji dużo dobrego. Poza tym były inne elementy, bardzo charakterystyczne i nadające klimat całej kolekcji, jak chociażby pionowe rozcięcia w sukienkach. Nie spodziewałam się że to napiszę, bo widziałam już kilka pokazów, które naprawdę mi się podobały, ale zdecydowanie, biorąc pod uwagę kolekcje, wygląd wybiegu, choreografię, muzykę i w końcu samych modeli- był to najlepszy pokaz mody, na jakim byłam.