February 28, 2012

|Books|

Dzisiaj kilka słów o książkach o modzie, małe rozdanie i tęczowe paznokcie- miłego oglądania!

EDIT: Konkurs rozwiązany, dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi, chętnie nagrodziłabym więcej osób, bo wiele z nich bardzo mi się podobało, ale książki mam tylko trzy i dostają je posiadaczki tych adresów mailowychjoannarogut@gmail.com,  mmekelevra@gmail.com i well-dressed_mind@gazeta.pl. Jeszcze raz dzięki za wszystkie zgłoszenia!
 

February 27, 2012

|Spot Digging: Mr.Pancake|

If you want to try excellent american pancakes, french crepes and hot chocolate with marshmallows, Mr. Pancake, another place I visited due to my Spot Digging project, is a great choice. So yummy!

Kolejnym miejscem, które odwiedziłam w ramach mojego cyklu Spot Digging, znowu w Warszawie, lecz tym razem z Olgą Oktawią, jest Mr.Pancake. To mała naleśnikarnia, która słynie z grubaśnych amerykańskich pancakes, ale można tam zjeść także francuskie crepes, tosty z nutellą i bananem, wypić szejki o każdym możliwym smaku albo...kakao z piankami (uwielbiam!). W karcie są też "normalne" dania, jak naleśniki ze szpinakiem czy z szynką, ale kto w ogóle zwracałby na nie uwagę, kiedy kusi tyle genialnych słodkości? Krótko mówiąc, cieszę się że nie mieszkam w Warszawie, bo chyba szybko przestałabym się mieścić w tym wąskim lokalu.



|Mr. Pancake, Solec 50, Warszawa|

February 23, 2012

|Roll away your stone|

I've found this Burberry coat from kids collection during Mulholland Drive's yard sale and my first thought was "why would someone sell something as cute as this?". I just love it's round collar, raw edges and huge pockets. Double bag trend? Nah, I'm just fed up with big bags and prefer to wear two little ones than a huge, bottomless one. My boots are by a polish brand Mateo and I just adore them!

Grzybkowy płaszczyk Burberry wyciągnęłam spod wielkiej sterty ubrań na wyprzedaży w Mulholland Drive. Moja pierwsza myśl- dlaczego ktoś chce sprzedać takie cudo? W dodatku, wedle wszelkich, starannie sprawdzonych przesłanek, w stu procentach oryginalne? Pochodzi z kolekcji dziecięcej (wiek- 10 lat, w Wielkiej Brytanii muszą mieć wyjątkowo duże dzieci), lubię jego nieobszyte brzegi, troczki do regulacji po bokach, zaokrąglony kołnierzyk i kieszenie bez dna. W połączeniu z ciepłym swetrem i srebrzystymi spodniami z American Apparel świetnie sprawdza się przy przedwiosennych przymrozkach. Multitorebkowość to nie wynik mojego niezdecydowania, ale chwilowej niechęci do dużych toreb- mimo że mam mnóstwo rzeczy do upchnięcia, wolę wziąć dwie mniejsze kopertówki niż jeden wielki wór. I na koniec gwóźdź programu- moje brązowo-granatowe botki od Mateo, pierwsze nie-czarne buty od dawna, zdecydowany faworyt na nadchodzącą wiosnę!




|Burberry kids vintage coat | vintage sweater and clutch | American Apparel pants and clutch | Mateo boots |

February 21, 2012

|Trouble with dreams|

Dzisiaj kilka słów o moim aparacie i obiektywach- miłego oglądania!


February 20, 2012

|Spot Digging: Charlotte|

Another great place to visit, this time in Warsaw- Charlotte, a french bistro and bakery at Plac Zbawiciela. I just love the huge, common table and their home made chocolate is to die for!

Nie ma lepszego początku tygodnia niż pyszne śniadanie w Charlotte, w dodatku w świetnym towarzystwie. Razem z Harel i Fashionitką pożarłyśmy tam dzisiaj nieprzywoite ilości świeżego, domowego chleba (mój ulubiony to ten z suszonymi owocami), rogalików, robionych na miejscu dżemów i popisowego produktu lokalu- czekolady.  Charlotte to także piekarnia, więc wszystkie robione przez nich pyszności można kupić i zabrać do domu. To całkiem spore bistro, poza świetnym jedzeniem, ma prosty i uroczy wystrój, a punkt centralny stanowi wspólny drewniany stół, przy którym spokojnie może jeść kilkanaście osób. Jeżeli chcecie tam zjeść w weekend, koniecznie zróbcie rezerwację- to miejsce jest naprawdę oblegane i często trudno o wolny stolik. Krążą też opinie, że bez obcasów, futra i torebki od projektanta nie ma się tam co pokazywać, ale my jesteśmy żywym (i najedzonym) przykładem na to, że jednak można. I na koniec jeszcze jedna plotka, mam nadzieję że tym razem prawdziwa- podobno Charlotte ma w planach otworzyć filię w Krakowie. Yay!




|Charlotte, Plac Zbawiciela, Warszawa|

February 15, 2012

|I like the way this is going|

It finally got a bit warmer, so I can show you guys my pleated dress from Portobello Vintage, which I bought back in autumn and my new Mango blazer with leather details. The vanilla beige bag is by Zuzia Górska and I have a feeling that it's going to be my favourite one this spring.

Plisowaną sukienkę z genialnym wzorem kupiłam w Portobello Vintage chyba jeszcze jesienią. Od tego czasu wisiała w szafie i czekała aż znajdę idealny szary sweter o grubym splocie, dość krótki i wkładany przez głowę- taki wydawał mi się idealnym uzupełnieniem sukienki i uparłam się że muszę taki znaleźć, bo inaczej cała ta sukienka jest w ogóle bez sensu. Miałam wrażenie, że takie swetry są wszędzie, a jak zaczęłam szukać, okazało się że nie ma ani jednego- standard, więc w końcu, po wielu tygodniach, poddałam się i zaczęłam nosić ją z innymi rzeczami- na przykład z moją nową marynarką ze skórzanymi wykończeniami. Nareszcie jest też okazja żeby w pełnej krasie zaprezentować moją kremową torebkę od Zuzi Górskiej- już czuję, że będzie moim torebkowym hitem wiosny.

A na koniec jeszcze kilka słów o nowojorskim tygodniu mody- staram się na bieżąco śledzić kolekcje, bo wiem że później już nigdy nie zdążę tego nadrobić, a przynajmniej nie tak dokładnie i szczegółowo jakbym chciała. Jak na razie, wygrywa dla mnie Marc Jacobs z kolekcją inspirowaną stylem Anny Piaggi. Mam ewidentne zamiłowanie do stylu ekscentrycznych starszych pań i zawsze powtarzam, że w dniu swoich siedemdziesiątych urodzin zamówię wielki kapelusz zdobiony owocami i wypchanym ptakiem. Zachwyciły mnie piękne płaszcze w kolekcji Rodarte. Macie jakieś swoje typy?


| Portobello Vintage dress | Mango blazer | Pracownia Twórcza Zuzi Górskiej bag | Aldo shoes | vintage hat |

February 14, 2012

|The songs that we sing|

I just can't belive that there are people who still care about Valentine's Day! Anyway, there's no better time to show your underwear in a blogpost, it it? It's in its natural environment among all the fluffy hearts, mittens for two and half-withered roses. 

Mój wrodzony cynizm sprawił, że już od wczesnej podstawówki Walentynki były mi całkowicie obojętne, a cały przemysł tworzenia na przerwach walentynkowych karteczek, zwykle będących krzywo wyrwaną z zeszytu kartką z namazanym na środku czerwonym sercem, nie wywoływał we mnie większych emocji. Nie zmieniło się to do dzisiaj, jednak czy można sobie wyobrazić bardziej odpowiedni dzień na wrzucanie majtek na bloga niż 14 lutego? Wśród tych wszystkich serduszek, pluszaków i innych rękawiczek dla dwojga odnajdują się doskonale, w stu procentach naturalne środowisko. A moje bieliźniane zbiory powiększyły się ostatnio dzięki uprzejmości Beautiful&Healthy Club, który podesłał mi kartę zniżkową i bony do wykorzystania w ich sklepach partnerskich- merci!


|F&F longline bra| Curvy Kate and Aggio bras- courtesy of BHclub|Mango t-shirt| vintage corset bought in London| Reserved panties | American Apparel chiffon blouse |


February 13, 2012

|Spot Digging: Konfederacka 4|

Just another nice place in Cracow, Konfederacka 4, a wine shop and cafeteria- definitely a spot worth digging!

Konfederacka 4 (genialna, bezpretensjonalna nazwa!) słynie z niedzielnych śniadań, jednak my mogliśmy tam zajrzeć tylko w sobotni poranek. To winiarnia/kawiarnia, położona z daleka od wszystkich głównych traktów Krakowa, na niedocenianych Dębnikach, nasze śniadanie było więc poprzedzone solidnym spacerem na rześkim zimowym powietrzu. No dobra, na tak okropnym mrozie, że pięć minut przed otwarciem pukaliśmy w szybę, bo mieliśmy wrażenie, że jeszcze chwila i zamarzniemy. Niewielki piecyk, owocowa herbata i ciepłe tosty z mozzarellą szybko nas rozgrzały, postanowiliśmy więc skorzystać z okazji i wypytać właściciela o historię tego świetnego wnętrza, póki jeszcze mogliśmy rozmawiać- tuż obok szykowali się bębniarze, który tego dnia mieli swoje warsztaty. Okazało się że na Konfederackiej 4 wcześniej działała piekarnia, której pozostałości- piece chlebowe, olbrzymie okna i drzwi nadają lokalowi niesamowitego klimatu. To naprawdę piękne miejsce, jedynym minusem był brak tego szarego futrzaka, którego wypatrzyłam wcześniej na Facebooku i był jednym z powodów, dla których chciało mi się maszerować przez zaspy na Dębniki w sobotę o 9 rano- okazało się jednak, że Kraków to tylko jego letnia rezydencja, a na co dzień urzęduje w Suchej Beskidzkiej.






| Konfederacka 4, Dębniki, Kraków|