Strony

August 25, 2009

Back from London

Wczoraj wróciłam z kilkudniowego wypadu do Londynu- byłam odwiedzić Olgę, zobaczyć to czego jeszcze nie widziałam i przy okazji zrobić małe zakupy. Wciąż uważam, że to najlepsze miejsce na shopping w jakim kiedykolwiek byłam, ale tym razem najbardziej zadowolona jestem z zakupów, których...nie zrobiłam. Brzmi dość przewrotnie, ale już się biorę za wyjaśnianie. Do tej pory bardzo często dotykała mnie "klątwa wyprzedaży"- kupowałam góry tanich ciuchów, tylko dlatego że były tanie i "całkiem fajne". To zjawisko dotyczy nie tylko przecen, ale i second handów czy sklepów pokroju Primarku. Tym razem nie kupiłam nic, co naprawdę mnie nie zachwyciło, zdecydowanie poszłam w jakość nie w ilość i jestem z siebie dumna.
Co do londyńskiej ulicy, to dalej króluje na niej kwiecisty vintage, powoli wypierany przez rockowy look a'la Rihanna. W moim rankingu najbardziej zaskakujących nowości w czołówce plasuje się powrót sztruksów i kieliszkowego obcasa. A skoro już mowa o nowościach to właśnie pakuję walizki i na jakiś czas przenoszę się do Warszawy:)
PS. Na blogu Bubble Factory pojawiła się wrocławska sesja fontannowa:)

English verision: I've just came back from my trip to London. I did a little shopping and had a great time with my brother and my friend Olga. Thing that suprised me most is the comeback of cords- I use to wear them when I was six! I've bought an amazing pair of shoes, which I'm gonna show you soon:) PS. New photoshoot on Bubble Factory blog- check it out!




shirt- Hugo Boss vintage
sweater- captured:)

shoes- Graceland
bag- Pieces


photo by Michał

33 comments:

  1. Sweterek taki w angielskim stylu jeszcze z tym kołnierzykiem, fajnie, fajnie!!

    ReplyDelete
  2. ciekawe, skąd znam klątwę tanich i całkiem fajnych szmat. :>

    pack-my-suitcase.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Cudowny ten sweter i rewelacyjne zdjęcie!!!!

    ReplyDelete
  4. pasuje Ci taki męski styl:)...świetne połączenie kolorów...a do tego ta sceneria-to chyba moje ulubione z twoich dotychczasowych zdjęć:)

    ReplyDelete
  5. O-o, znam ten rodzaj klątwy... Choć chyba powoli z tego wyrastam :) Ale sama w Londynie zakupy zrobiłam tylko w Primarku i małe w Top Shopie ;) A w tle rewelacyjne Muzeum Historii Naturalnej :)

    ReplyDelete
  6. Świetne zdjęcie. Ja do Londynu wyruszam w czwartek.Mam nadzieję, że będzie to kolejna, bardzo inspirująca wyprawa:)
    fecodrobe.blogspot.com

    ReplyDelete
  7. Ostatnio z Villkiem doszłyśmy do podobnego wniosku. Do tego w głowie mam zaprogramowaną stylizację, którą muszę skompletowac.

    PS apropo PS Ale się nie mogę doczekac publikacji naszych ostatnich lotniczych efektów :)

    ReplyDelete
  8. o proszę, a co Ty tak miasta zmieniasz? :)

    ReplyDelete
  9. Hehe, super fota!
    Jak tak możesz rzucać Kraków dla Warszawy? hmm?? :)

    ReplyDelete
  10. love the sweater :D hope you had fun! and i can't wait to see the shoes.. ;)

    ReplyDelete
  11. klątwa wyprzedaży -świetnie ją zdefiniowałaś, niestety dopadla i mnie, ehh
    fajny sweter :)
    kiedy pokażesz nowe buty? :))

    ReplyDelete
  12. Świetny sweter, bardzo pozytywny zestaw. :)
    Ciągle gdzieś się przenosisz ;) Powodzenia w stolycy!

    ReplyDelete
  13. Great shot! I'm glad you had such an amazing time :)

    ReplyDelete
  14. wyprzedaże dopadły chyba wszystkie szafiarki.
    Mimo to ja od zawsze mam taki nawyk, że kupiję rzeczy które naprawdę mnie zachwycą.

    www.megwearsviolet.blogspot.com

    pozdrawiam
    meg

    ReplyDelete
  15. It seems you had a really good time in London...well no surprise with all the shopping opportunities:) Love your blog...you have very inspiring style:)

    ReplyDelete
  16. [b]meg[/b], ja też tak mam.

    A ten wpis mnie troszkę zaskoczył... Ja wróciłam z Londynu przedwczoraj, noszę to samo imię co Twoja koleżanka - i też nic nie kupiłam na wyjeździe! Powody mam nieco inne: jak zobaczyłam tłumy w Primarku, od razu mi się odechciało cokolwiek kupować... Z innymi sklepami było identycznie. Mam tylko koszulkę z napisem Mind the Gap.

    ReplyDelete

  17. Ruda-> dinozaury są rewelacyjne!

    Aife-> ja też!!!

    Blu-> dusza wędrownika się we mnie odezwała;)

    Lena-> nic nie rzucam, wracam w październiku (a przynajmniej taki jest plan:))

    6roove-> postaram się jak najszybciej:)

    MySelf-> nie jest tak że nic nie kupiłam, bez przesady:) Tłumy w Primarku są męczące, ale można ich uniknąć wybierając któryś z mniejszych, nie ten "główny" na Oxford Street.

    ReplyDelete
  18. genialne zdjęcie, spontaniczne i wakacyjne!!

    ReplyDelete
  19. hmm...jaki to jest obcas kieliszkowy?

    ReplyDelete
  20. Gdyby nie ten durny Primark (z jednej strony znienawidzony, z drugiej kochany) to chyba jednak Sztokholm bylby dla mnie zakupowa mekką. Sztokholm wygrywa tym, ze ma wiele sklepow, których nie ma nigdzie poza Skandynawia:).

    Powodzenia w Wawie, czy to przeprowadzka z powodów podobnych do tej wroclawskiej?:)

    ReplyDelete
  21. tłumów w primarku na oxford nie ma w dni powszednie ok godziny 10:)

    ReplyDelete
  22. ale okropne buty...

    ReplyDelete
  23. No prawie szpagat. Ale i tak myślę, że mostek byłby bardziej efektowny ;)

    ReplyDelete
  24. świetne świetne zdjęcie! *____*

    masz jakieś zdjęcie z bliska tego zestawu? jeśli tak mogłabyś podać tu linka? :)

    ReplyDelete
  25. ten na Oxford Street nie jest "główny", jest poprostu największy. Ma chyba 3 lata, a ten na hammersmith jest stary jak świat.

    ReplyDelete
  26. Jesteś świetna w tym co robisz. Masz klasę i styl.

    Uwielbiam Cię za to, że tak bardzo przypominasz mi Hilarie Burton <3

    ReplyDelete